Wpisy z okresu: 2.2014

    Wiosna, wiosna, ach to ty ;)

    7

    Ależ mamy piękną ostatnio pogodę! Aż chce się żyć i wychodzić z domu, wstawać rano, otwierać okno i cały dom wypełnić tym cudownym, optymistycznym, wiosennym powietrzem ;) Wybrałam się więc na wiosenny spacerek z przyjaciółką i przy okazji zrobiłyśmy trochę słonecznych zdjęć.

    Bluzka: Medicine

    Spodnie: Terranova

    Kozaki: Venezia

    A następnie byłam na rzeczywistej sesji, więc mam też dla Was trochę nowego backstage ;)

    Za chwilkę biegnę na pociąg do Zamościa, jadę do przyjaciółki, dziś pracujemy razem na Gali Sportu, a jutro OSTATKIIII ;))

    Jak tylko wrócę obiecuję nadrobić zaległości i wrzucić Tag o pielęgnacji, który zaproponowała miKasiaDzięki Kochana za wyzwanie! ;*

     

    Na początku miałam trochę inne plany co do tej notki, jednak po przeczytaniu piątkowego artykułu na portalu Gazeta.pl, zmieniły sie one diametralnie. Przeczytałam, o poście ukraińskiej blogerki modowej opublikowanym w tamtejszym wydaniu magazynu Glamour, pod znaczącym tytułem „Rewolucja nie ubiera się u Prady”. Tematyka artykułu była oczywiście związana z bieżącymi wydarzeniami na Ukrainie. Fashionistka zastanawiala sie bowiem, jaki outfit wybrac idąc na Majdan, bardziej casualowy, czy moze jednak cos ekstrawaganckiego, pisze: „Oczywiście na początku zastanawiałam się, jak mam się ubrać, idąc na Majdan. Wiesz, takie typowe rozterki fashionistki. Później zdałam sobie sprawę, że najważniejsze przecież, żeby było mi ciepło. Termiczna bielizna Uniqlo, którą niedawno kupiłam, okazała się wprost idealna na Majdan, a nie – jak wcześniej myślałam – wypad na narty w Alpy (…) Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałam tak dobrze ubranych rewolucjonistów!”

    Nie jestem w stanie wyobrazić sobie nawet, jak w obliczu tak ogromnej tragedii jaka dotknęłla tych wszystkich ludzi, a niejednokrotnie także niewinne, małe dzieci, dziewczyna moze zastanawiać się czy ubrać nowy płaszczyk czy tez może jednak postawić na coś bardziej praktycznego? I do tego jeszcze tekst o dobrze ubranych rewolucjonistach… o zgrozo! Co za IGNORANCJA I TOTALNY BRAK WYCZUCIA!!!!!

    Po chwili jednak, dezwały się w niej pewne altruistyczne instynkty (albo raczej zwyczajna nuda, bo cóż tak próżna osoba może robić w takim miejscu) i „ostatecznie nawet zgodziła się pozować do zdjęcia, jak wydaje protestującym talerze z gryką”…

    Glamour na swoim profilu na Facebooku odpiera wszystkie negatywne komentarze i ataki na „dziennikarką”, piszac: ”(…) Autorka naszego reportażu, która jest ukraińską dziennikarką modową, dziewczyną jak każda z Was, znalazła się w sytuacji, która zmusiła ją do przewartościowania swojego życia i o tym jest ten tekst. Solidaryzujemy się z mieszkańcami Ukrainy, trzymamy kciuki za nich i Olenkę, która jest w tej chwili na Majdanie. Olenka jesteśmy z Tobą!!!!!!”

    Hmm czy rzeczywście możemy stwierdzić że owa „dziennikarka” przewartościowała swoje ideały i odnalazła się w nowej rzeczywistości? Czy naprawdę szanujące się wydawnictwo może wypuścić tekst, który godzi nie tylko w dobre imię wydawcy i wszystkich pracujących tam osób, ale przede wszystkim w tak pretensjonalny sposób ukazuje brak szacunku wszystkim osobom walczącym o swoje prawa i godne życie? Gdzie etyka dziennikarska? Etyka slowa?

    Po raz kolejny pycha i egoizm modowych blogerek wzięły górę. To przykre, bo sama w pewnym sensie się do nich zaliczam, a ten artykuł niszczy dobrą opinię o blogerkach i obraża mnie tak samo jak te wszystkie osoby, których dotyczy bezpośrednio…

    Przez ostatnie 3 dni pracowałam na Targach Sweet Expo, dla branży cukierniczej. Czułam się jak Małgosia, z bajki z dzieciństwa, która błądząc po krainie słodkości, w końcu dotarła do domku z piernika. Szaleństwo! Tyle słodyczy, kolorowych, pięknie przybranych tortów, ciast, muffinek i deserów lodowych. Podziwiam ludzi, którzy z jedzenia potrafią stworzyć prawdziwe dzieło sztuki! I jak tu być na diecie?

    Co prawda pracowałam z koleżanką cały czas na jednym stoisku z mikserami, a nie słodkościami (dzięki Bogu!!!), gdzie byłyśmy non stop potrzebne i nie miałyśmy czasu na zwiedzanie, to jednak kilka razy udało nam się wybrać po coś dobrego, więc lodów, mrożonego jogurtu i świeżo wyciskanego soku z pomarańczy i grejpfruta nie mogłam sobie odmówić ;)

    Poza wystawami, odbywały się też konkursy dla prawdziwych mistrzów cukiernictwa: mistrzostwa lodziarskie, w przygotowaniu deserów na talerzu, szkół cukierniczych, a także tortów okolicznościowych. I ten ostatni był zdecydowanie najbardziej w moim klimacie, wyobraźcie sobie kilkanaście manekinów z cudownymi sukniami haute couture niczym z pokazu Diora, a obok każdego projektu, jego odwzorowanie w postaci tortu! Genialne!!!

    Zobaczcie sami ;)

    Uwielbiam śluby, są piękne, uroczyste, mają w sobie taką niezwykłą magię, że zawsze się wzruszam.. a ten, na którym byłam wczoraj był wyjątkowy, bo to pierwszy ślub wśród moich znajomych. Było fantastycznie, wyglądali cudowanie no i ta atmosfera wszystkich bliskich osób razem, coś pięknego… Po uroczystości w Trybunale Koronnym, zebraliśmy całą szczęśliwą 13 i poszliśmy razem do baru.

    Na początku miałam ambitny plan pójść na 17 na tbc, a później na Ewę Chodakowską i nawet zabrałam ze sobą torbę sportową, ale oczywiście w takim towarzystwie na planach się skończyło. Oglądając jak Kamil Stoch zdobywa złoty medal, wspominając i śmiejąc się spędziliśmy w końcu w Incognito ponad 5 godzin, a potem zaliczyliśmy (nie)mały clubbing ;D

    W międzyczasie napisała do mnie moja przyjaciółka, która teraz mieszka w Warszawie, że akurat przyjechała i chętnie wybrałaby się do klubu, a później nocowała u mnie. No idealnie po prostu!!! Genialny wieczór ze wszystkimi najbliższymi, których mogłam sobie wymarzyć! I na zakończenie mega udanej imprezy, od 3 w nocy ploty do samego rana. Uwielbiam takie chwile, chill, zabawa, zero stresu.

    A dziś, żeby pozbyć się wszystkich toksyn 1,5h na siłce + sauna… Mam nadzieję, że nie ma już śladu po wczorajszych drinkach ;D

    A jak tam Wasz weekend? ;)

     top: Stradivarius

    spódnica: Primark

    naszyjnik: Tally Weijl

     

     

    Szczerze mówiąc nie jestem zwolenniczką tego „święta”. Nagle w tym jednym „wyjątkowym” dniu wszyscy zaczynają się kochać i cały świat staje się piękniejszy! Kiedy słyszę pytanie „co w tym roku robicie w Walentynki”, krew mnie zalewa! Jeśli 2 osoby naprawdę się kochają powinny mieć Walentynki przez cały rok,  co raz zaskakiwać czymś siebie nawzajem, dawac sobie drobne upominki bez okazji i spędzać czas okazując sobie uczucia. Dlaczego robić coś na pokaz, bo taka jest moda? Według mnie to kolejne skomercjalizowane święto nastawione tylko i wyłącznie na zysk kin, kwiaciarni i małych straganów z serduszkowymi lizakami i słodkimi misiami. Ok, ci wszyscy sprzedawcy też muszą z czegoś życ, ale dlaczego wszystkie pary nagle prześcigują się w pomysłach, co wyjątkowego mogą robic  tego dnia? Dlaczego z góry przyjęliśmy, że koniecznie musimy robić coś nadzwyczajnego, a potem oczywiście jak na dzisiejsze czasy przystało, chwalić się całemu światu na Facebooku… Czy taka miłość na pokaz jest prawdziwsza? Czy nie wystarczy, że po prostu spędzimy ten dzień razem, siedząc w domu i oglądając telewizję? Ja Walentynkowy poranek spędziłam na siłowni, na abt i bieżni, a na wieczór z chłopakiem planujemy zrobić sushi i obejrzeć film.

    Ale skoro miało być  o tym co kocham, wrzucam obiecany post z odpowiedzią na pytanie co robię żeby utrzymać dobrą figurę ;)

    Właściwie, nie powiem nic nowego, czego nie słyszelibyśmy od dietetyków, trenerów i lekarzy. Przede wszystkim ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia! Jem TYLKO i wyłącznie kiedy jestem głodna, w równych odstępach czasu, 4 posiłki dziennie, a czasem kiedy mam więcej czasu, nawet 5. I oczywiście jem zdrowo, warzywa, owoce to u mnie podstawa. I to wcale nie jest żadna dieta – to styl życia i nie możemy katować się okropnymi dietami, które nas męczą i wprowadzają w zły nastrój, to wszystko musi sprawiać przyjemność, inaczej nie ma sensu. Dzięki takiej stabilizacji posiłków, czuję się dobrze ze swoim ciałem, czuję się silna, pełna energii i co najważniejsze jestem odporna na wszystkie jesienno – zimowe choróbska.

    Śniadanie. Między 8 a 9;30

     Dużym błędem są zbyt późne śniadania, lub nie jedzenie ich w ogóle. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, każdy nam to powie ;) Dzięki niemu mamy siłę i energię na cały dzień i na późniejsze ćwiczenia. Rano nie jest grzechem spora dawka węglowodanów, które później przez cały dzień spalamy. Ja jednak robię 1 mały błąd, najpierw piję kawę: pół na pół z mlekiem(1,5%) i bez cukru, a dopiero po jakiejś godzinie jem śniadanie. Picie kawy na pusty żołądek nie jest najzdrowsze, więc tego nie polecam, ale jest to już taki nasz mały, poranny rytuał z moją mamą…

    Moje przykładowe i najulubieńcze śniadania:

    1. jogurt naturalny 0% tłuszczu (200g) + 2 łyżki musli, 2 łyżki płatków owsianych i cynamon/ pokrojony banan. Jeśli mam w domu ziarna słonecznika lub dyni to też dodaję. Ogólnie tu można miksować i kombinować na wszystkie sposoby. Rodzynki, żurawina, suszone śliwki, wszystkie bakalie jakie przyjdą nam do głowy ;) Jeśli mam jogurt owocowy to dodaję wszystko to samo poza cynamonem, a jeśli nie mam jogurtu to podgrzewam ok. 300ml mleka (1,5%)
    2. kasza manna/ jaglana gotowana na mleku + starte jabłko z cynamonem i rodzynkami, orzechami włoskimi, lub innymi bakaliami jakie tylko mamy w domu
    3. 2 kanapki z chleba żytniego lub razowego, z twarożkiem 0% + rzodkiewka, pomidor, szczypiorek, ogórek / z serem żółtym, polędwicą pieczoną najlepiej z indyka lub drobiową i też warzywa + jajko

    Drugie śniadanie Ok. 11-12;30

    1. owoce wszystkie jakie są możliwe! I surowa marchewka! Jem codziennie 1 marchewke. Czasem robię sobie koktajle owocowe np. kefir + banan. Tutaj też możemy komponować swoje mixy
    2. Robię sałatki owocowe i warzywne i tutaj też dodaję po prostu to co mam w domu, nie robię jakichś szalonych zakupów dostosowanych do diety, bo to byłaby już skrajność, a skoro nie jestem na diecie tylko odżywiam się zdrowo,  nie muszę tak wymyślać i wybrzydzać ;) Do takiej sałatki owocowej też można dodać jogurt naturalny i cynamon, suszone owoce, migdały, orzechy…
    3. Sałatkę warzywną czasem urozmaicam paluszkami surimi, grillowanym kurczakiem, łososiem, fetą, twarożkiem, znowu, to co mam pod ręką. NIE UŻYWAM W OGÓLE SOLI, wszystko doprawiam świeżą bazylią, czarnym pieprzem, pieprzem Cayenne, pieprzem ziołowym i do tego łyżka oliwy z oliwek i mamy pyszną sałatkę ;) Do sałatki z kurczakiem bardzo pasuje też sos miodowo – musztardowy. Kurczaka zawsze jem grillowanego, smażonego bez tłuszczu lub na parze i tylko w ziołach, ewentualnie fajnym urozmaiceniem jest panierka z płatków owsianych i sezamu lub słonecznika.

    Obiad: Ok. 14-15;30

    Najbardziej lubię warzywa na parze z kurczakiem, lub rybą. Do kurczaka można też gotować kaszę jęczmienną lub gryczaną, brązowy ryż i do tego sałatka warzywna.  Jem wszystkie zupy jakie są możliwe, robię też zupy krem z warzyw, brokułów, kalafiora, kurczaka z curry. Wtedy gotuję te warzywa, kaszę jęczmienną perlistą lub ryż (1 szklanka) i filet z kurczaka lub skrzydełka (tylko wtedy trzeba po ugotowaniu wyciągnąć z nich kości) i wszystko blenduję i doprawiam dużą ilością przypraw i ziół.

    Podwieczorek Ok. 17-18

    Owoce, mały jogurt, lub sałatka..

    Kolacja:  Ok. 20-21

    Zawsze kolację jem po treningu. Ćwiczę min. 5 razy w tygodniu po 1,5-3h. Wtedy tak ok. 30 min – godzinę po treningu jem albo twarożek 100g 0% tłuszczu z dżemem, lub startym jabłkiem z cynamonem, serek wiejski, pomidora z mozarellą, lub jajkiem na twardo, kanapki z twarożkiem, sałatka z tuńczykiem. Po prostu coś o dużej zawartości białka.

    Nie jem nigdy między posiłkami, nie solę, nie jem słodyczy (poza ciasteczkami owsianymi i batonikami musli) rzadko piję alkohol za to piję dużo herbaty zielonej, min pół litra wody dziennie,  chociaż trzeba znacznie wiecej i po prostu prowadzę bardzo aktywny tryb życia. To jest chyba jedyna recepta na sukces. A po treningu polecam prysznic „bicze wodne” na przemian gorącą i lodowatą wodą i później balsamowanie ciała. I to wcale niekoniecznie serum antycellulitowym. Skończyło mi się ponad miesiąc temu i teraz używam zwykłego balsamu, ważny jest po prostu ten energiczny masaż;)

    No i to chyba wszystko, czekam na Wasze opinie ;*

       Kolejne pracowite dni za mną… W sobotę odbył się coroczny bal charytatywny w gościńcu Horyzont, połączony z aukcją obrazów oraz pokazem autorskiej kolekcji Art Atelier Agnieszki Tokarz – Iwanek. Było cudowanie jak zawsze. Od godziny 20 już trwały przygotowania makijaży i fryzur. Piękne upięcia na naszych włosach wyczarowała Dominika Gieroba ;) A sam pokaz odbył się dopiero po 23. To oczekiwanie aż wszystko się zacznie jest zawsze strasznie męczące, jednak w towarzystwie innych 5 dziewczyn z naszej Agencji czas zleciał niewiadomo kiedy. To jest właśnie piękne, że łączą nas nie tylko stosunki typowe dla osób współpracujących ze sobą, ale prawdziwa przyjaźń. Uwielbiamy przebywać w swoim towarzystwie, zawsze mamy sobie milion rzeczy do opowiedzenia, co która robiła i gdzie występowała ;) No i oczywiście, najważniejsze – tysiące pamiątkowych zdjęć ;)

       Z pokazu wróciłam o 2 w nocy! A o 6 wstałam na busa do Warszawy i prosto na sesję zdjęciową kolekcji dyplomowej młodej projektantki – Olgi Zakrzewskiej z Warszawskiej Szkoły Projektowania. Sukienki były przepiękne, wszystkie z łączonych materiałów: czarnej skóry, matowej, kawowej i beżowej satyny i czarnego szyfonu. Spałam w sumie 4h ale na sesji dałam radę, była przesympatyczna atmosfera i bardzo sprawnie szła nam współpraca ;) Ale mimo tego po 8 godzinach byłam już naprawdę wykończona, zamiast do Pure, pojechałam prosto do domku i resztę wieczoru spędziłam przed TV i komputerem.. Każdy czasem ma prawo do małego lenistwa ;P

         Za to dziś już odwiedziłam siłownię: godzina tbc, godzina power jogi a następnie pół godziny na bieżni i sauna <3

        Teraz czas na zdrowy obiadek, kasza jęczmienna z warzywkami i kurczakiem na parze <3 A potem biegnę pozować na Warsztatach Fotograficznych w Centrum Kultury ArtBem na Bemowie, kolejny raz przed obiektywem Asi Jotki ;)

     

    No i jeszcze relacja z pokazu:

    Ukochany team, od lewej: ja, Daria, Aga, Karolina,  Klaudia, Śliwa :*

    spódnica: Primark

    top: select

    naszyjnik: Tally Weijl

    kolczyki: Stradivarius

    szpilki: select

     

    Dzisiaj wreszcie jest ten dzień kiedy budzę się rano i nigdzie się nie śpieszę ;) 8 rano a ja z kawką siedzę przy komputerze i mam czas na wszystko ;D Szukam butów na allegro.. Mam 3 pary do wyboru i już nie mam pojęcia na które się decydować bo każdy w domu doradza mi inne.. Może pomożecie ;) ?

    Wczorajsza sesja była wyczerpująca. Nie trwała długo bo w sumie może z 5h, ale miałam na sobie tylko czarne lity, długą czarną sukienkę i na to brązowe futerko ze skórzanymi rękawami. Stylizacja genialna i takie też wyszły zdjęcia i chociaż zmarzłam strasznie, to jestem niesamowicie zadowolona że daliśmy radę ;) W końcu, czego się nie robi dla zdjęć.. Mam tylko nadzieję, że nie będę chora, bo na to naprawdę nie mam teraz czasu ;P Miało być to typowe street fashion, kilka razy biegałam przez przejście dla pieszych, skakałam przez kałuże itp… Z boku musiało to zabawnie wyglądać. Na końcu probowaliśmy też zwabić całą gromadkę gołębi, a ja miałam przejść między nimi z impetem, tak aby je spłoszyć, efekt byłby super. Tylko niestety gołębie były strasznie oporne na nasze nawoływanie ;D To dopiero musiało być komiczne, czwórka wariatów wabiąca chlebem gołębie i do tego ja w zime w Ray Banach i ubrana jak czarna wdowa.. Nasza koncepcja w końcu spaliła na panewce, ale przynajmniej było śmiesznie ;)

    A ten piękny makijaż robiła Joanna Niedźwiedzka:

     

    Bajkowy backstage

    2

     

    Za mną już 6 sesji :D a przede mną jeszcze 5 cu do wnie ;)

    Mam strasznie mało czasu na wszystko, ledwo wstanę już gdzieś biegnę, wieczorem siłownia, nawet nie mam kiedy przejrzeć facebooka a co mówić o pisaniu notek, ale muszę przyznać, że uwielbiam taki tryb życia. Kocham kiedy tyyyyle się dzieje, wtedy dosłownie czuję, że żyję ;D Sesja egzaminacyjna była tak przytłaczająca, że po tych 2 tygodniach nareszcie odreagowuję.

    Dzisiaj mam dla Was sporą porcję backstage’owych foteczej ze słodko-mrocznej bajkowej sesji do magazynu „Pink Photo”.

    Zdjęcia: Asia Kiczka – Photo Jotka

    Stylizacja: Dorota Magdalena Rydecka oraz Magda Horbaczewska – „Style Monster”

    Fryzura i makijaż: Wioletta Kocerba& Aleksandra Hektor

    Kreacje: Baajkowa, Olka Pokrywka, Iga Tomaszewska, Wika Balcerzak

    Gorsety: Sebastian Szczepański- Siccone

    Biżuteria: Sztukkilka Artstudio

    Cupcakes  Ciuciubabka

    Backstage ;)

    6

    Colorful i bajkowa sesja już za mną. Było cudooownie, w szczególności wczoraj, 4h przygotowań, makijaż, fryzura, stylizacje i dodatki od wspaniałych projektantów: Olga Pokrywka, Iga Tomaszewska, Wika Balcerzak oraz Nuthatch Baajkowa Collection + przesłodkie cupcakes z Ciuciubabki… W sumie 12h pracy ale naprawdę było warto. Atmosfera fantastyczna, genialna 10-osobowa ekipa maksymalnie zaangażowana w pracę. Myślę że efekty będą zjawiskowe i już pod koniec marca zobaczymy je w magazynie Pink Photo ;)

    Dzisiejsza sesja do lookbooka niestety została przełożona na przyszły wtorek, ale za to wrzucam trochę backstage z piątkowego colorful ;) Backstage moim telefonem, focił Piotr Dejneka, a make up Anetki Krzyżanek. Ulubiony team :*

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Dzisiaj krótko, biegnę do Pure ;) Aktywnego dnia życzę!